Humanoidy

Giberling – Niewysokie, humanoidalne stwożenia, występujące zazwyczaj w hordach. Żyją tylko po to, by żreć, a potrafią zjeść wszystko. W Ennorze od czasu do czasu zbierają się w hordy (nawet do kilkuset osobników) i sieją spustoszenie na swojej drodze, porównywalne do plagi szarańczy.
Spotkanie z BG: W kanałach pod Agartalą, gdzie zagnieździla się mała kolonia, która w kilka tygodni rozwiązała problem szczurów kanałowych. BG sprawili sie z nimi dzielnie, bez większych strat własnych

Rusałka – Te akurat rusałki były wredne. Miały postać pięknych, drobnych w swej budowie kobiet, które oczarowały i wykorzystały (seksualnie) BG. Żyły w niewielkiej osadzie, nad brzegiem jeziorka, w którym żyła dziwna, niezbyt przyjaźnie nastawiona istota. BG udało się uciec z pomocą duszka lasu, który przybrał postać srebrnego lisa. Walka z nimi mijała się z celem – drużyna nie miała jeszcze dość magicznej broni, by z nimi walczyć, a niemagiczna nie raniła rusałek.

Ogr – to około trzy metry wzrostu, wielki, ale głupi i niezręczny humanoid. Niemniej uderzenia maczug ogrów rozbiły już wiele zakutych łbów podróżników, którzy zlekceważyli tego stwora. Drużyna spotkała swojego pierwszego ogra w skalnej szczelinie, do której Kal i Amber zleźli, by zająć się oszalałym strażnikiem . Największy udział w jego ubiciu miał niziołek, który odważnie rzucił się między jego nogi i szczęśliwie sztyletem rozciął mu tętnice podkolanową. Potem Amber spętała stwora magicznie przywołanymi pnączami, a dzieła dokończył elf – szpikując unieruchomionego ogra strzałami. Na usprawiedliwienie ogra należy dodać, że walczył w niesprzyjających warunkach – jaskinia była dla niego zbyt ciasna i nie mógł w pełni wykorzystać swojej maczugi – raz próbował, ale cios zawadził o sklepienie i maczuga wypadła. Biedny ogr…

Satyry – to prastare humanoidy – pół ludzie, pół kozły. Znane są z tego, że włóczą się po lasach ciesząc naturą i przygrywając sobie na magicznych fletniach. Czasami nawiedzają siedziby ludzkie by psocic lub kraść. Spotkany przez drużynę satyr miał pecha – druzyna przekonana była, że ściga stwora, który morduje ludzi we wsi Kolcze Sioło i ukatrupiła biedaka. Przed jego magiczną grą na fletni za radą Amber uodpornili się zatykając sobie uszy chlebem. Potem okazało się oczywiście, że to nie satyr mordował, tylko wilkołak… ale to już inna historia.

Harpia – Pół człowiek, pół ptak i do tego skrzydła – harpie to wredne, zepsute istoty (zazwyczaj spotyka się okazy płci żeńskiej). Mało inteligentne, ale potrafiące wykorzystać swoją umiejetność latania – do ataku, albo gdy trzeba – do ucieczki.
Spotkanie drużyny z harpią było przypadkowe i krótkie – zastali ją akurat w czasie popasu. Goeyl’drin zestrzelił ja z nieba, a Sven dobił.